phone 785-222-782 email info@green-dog.pl email
Post

JAK CZŁOWIEK DOBRA RADA RUJNUJE MOJĄ I WASZĄ PRACĘ?

2019-11-06

Polub mnie na Facebooku

Najnowsze wpisy

O NIEODPOWIEDZIALNYCH WŁAŚCICIELACH, PSICH PODBIEGACZACH I NIEZNAJOMOŚCI PSIEJ KOMUNIKACJI

2021-01-15

Państwo Kowalscy po obejrzeniu reklamy ze słodką, puchatą, jasną kuleczką, postanawiają kupić sobie goldena. Co wiedzą o psach? A no kiedyś za dzieciaka mieli psy...

Czytaj więcej

NIE POWIE CI, ŻE CIERPI. OBSERWACJA ZWIERZĘCIA KLUCZEM DO ROZWIĄZANIA PROBLEMÓW BEHAWIORALNYCH

2021-01-03

Zwierzę cierpi nie tylko wtedy, gdy ma widoczne gołym okiem rany na ciele. Chociaż ciężko to przechodzi przez gardło, to niestety wiem, że są jeszcze...

Czytaj więcej

NA CZWORAKACH W TŁUMIE, CZYLI DLACZEGO NIGDY NIE ZABIERAM PSA NA DEMONSTRACJE

2020-08-12

Mój pies od szczeniaka żyje w mieście. Ma już prawie dwanaście lat i radzi sobie świetnie. Czasem na spacerze wybiera chodnik zamiast trawy i ciągnie...

Czytaj więcej

Wiecie, co bardzo często przyczynia się do wydłużenia trwania terapii behawioralnej? Opinie przypadkowych, obcych ludzi, którzy przekonują do swoich racji i oceniają opiekunów psów z problemami, nie tylko tych wrażliwych opiekunów. Jestem często zmuszona z psiego psychologa stać się swego rodzaju psychoterapeutką, tłumacząc moim klientom, że jeśli rzeczywiście zależy im na ich psie, nie powinni przejmować się opinią obcych ludzi oraz przyjmować rad od „psiarzy” z ulicy. Pomóc psu i sobie będą w stanie tylko wtedy, gdy zrozumieją, że terapia behawioralna wymaga czasu i po drodze do poprawy nadal może ich spotkać wiele nieprzyjemnych sytuacji. Naprawdę nie należy nadmiernie przejmować się opinią innych, a co najważniejsze – przyjmować amatorskich rad jako pewnik.

5fb2a6f4b6e92312827442.jpg

Asertywność opiekunów w trakcie terapii jest bardzo przydatna. Opiekując się psem, szczególnie trudnym, powinniśmy się nauczyć jej używać. Nie chodzi o to, że nie lubię i nie chcę rozmawiać z klientami na inne tematy niż stricte psie. Niepokoi mnie po prostu częstotliwość takich historii i zwyczajnie nie chciałabym musieć ostrzegać klientów przed takimi ludźmi. Niestety, chyba każda osoba mająca w życiu psa musi spotkać na swojej drodze człowieka „wszystkowiedzącego”.

Niezadręczanie się po spotkaniu z „człowiekiem dobra rada” jest w istocie bardzo trudne dla opiekunów, którzy przeszli ze swoim psem długą drogę terapii, ciężko pracując, na przykład z bardzo lękliwym psem, żeby potrafił w ogóle wyjść na spacer. Spotkanie z opryskliwą osobą, która „wie wszystko o psach” bardzo mocno dotyka właśnie ich – czułych i nadwrażliwych już ludzi, którzy wcześniej wielokrotnie już mieli szansę usłyszeć od „behawiorystów” i nie tylko, że problemy psa to tylko i wyłącznie ich wina.

W internetowym świecie psiarzy i miłośników psów, oskarżenia, a także pseudo-porady behawioralne „wszystkowiedzących” padają tak często jak liście z drzew podczas jesiennego wiatru. Na szczęście w moim kręgu psich psychologów i trenerów nie stykam się z tym na co dzień i mogę odetchnąć z ulgą, że są jeszcze takie miejsca w internecie.

Proszę was wszystkich – choć wiem, jak trudne jest znalezienie dobrego behawiorysty – nie wierzcie we wszystkie rady, które dostajecie pod postami w internecie na portalach społecznościowych. Naprawdę, przeważnie nie wiecie, kto wam udziela rad zza komputera. Nie wdawajcie się w pyskówki na spacerach, bo nic to nie da, a wy jedynie się zdenerwujecie i wasz pies się zestresuje. Spokojnie i konsekwentnie róbcie to, co ustaliliście z zoopsychologiem lub behawiorystą, z którym pracujecie. I pamiętajcie – terapia przeważnie wymaga czasu. Nie ma dróg na skróty.

5fb2a71c72cff497005312.jpg

Aston

Dziś na spacerze pewna pani puściła swojego pieska kundelka luzem, podczas gdy ja szłam z Astonem – starszym, ponad 30-kilogramowym psem w typie labradora. Aston ma problemy ze stawami i sam unika już bliższych spotkań z innymi zwierzętami. Nigdy wcześniej nie mieliśmy sytuacji, by podbiegł do nas obcy pies na osiedlu. Tuż po wyjściu z domu, ale tylko asekuracyjnie, jak radziła opiekunka Astona, założyłam mu przy wyjściu kaganiec. Aston zrobił się bardzo napięty, kiedy dostrzegł wpatrującego się w niego psa. Spowodowało to u niego ból. Zaczął się bać. Żeby wymusić dystans od kundelka, ostro warknął i szczeknął. Wtedy usłyszałam od właścicielki kundelka słowa: „Ma kaganiec, to się rzuca! Mój chodzi bez smyczy! Dałaby mu się pani wybiegać, a nie tak psa męczy!”.

Pogłaskałam Astona, żeby go wesprzeć i żeby wiedział, że nie pozwolę, by pies do niego podszedł. I wtedy usłyszałam: „Chwali pani psa za agresję!”. Cóż, westchnęłam tylko, zwróciłam na siebie uwagę Astona i odwracając się w przeciwnym do pani kierunku poszliśmy w swoją stronę spokojnym marszem. Podobne rady od niezorientowanych „wszystkowiedzących” na spacerach, moi drodzy podopieczni, pomińcie i zostawcie za sobą, odchodząc w bardziej przyjazne miejsce.

Podcinanie skrzydeł i tak już zestresowanym opiekunom psów i ocenianie ich to powszechne zjawisko wśród spacerowiczów, którzy nie mają odpowiedniej wiedzy i doświadczenia pracy z wieloma psami. Wydaje im się, że powinni wtrącić swoje trzy grosze ze względu na ich wieloletnie doświadczenie z własnym psem. Mylą się.

5fb2a744061c4407049565.jpg

Max

Opiekun Maxa zgłosił się do mnie z problemem agresji jego psa wobec innych psów. Jako że poprosiłam o częste nagrywanie filmów podczas spacerów, opiekun Maxa uznał, że będzie zabierał ze sobą towarzystwo, wtedy uzbiera się więcej materiału do analizowania. Pech chciał, że oprócz osoby filmującej dodatkowym towarzyszem okazał się właśnie „człowiek dobra rada” z psem o imieniu Demon. Co zobaczyłam na nagraniach? Oj, dużo.

Było jasne, że pan od Demona zupełnie nie zdawał sobie sprawy jaki jest Max, czy ma jakieś lęki, z którymi jego opiekun walczy. Raczej nie wiedział nic o jego przeszłości. Nie znał zatem przyczyn niektórych zachowań Maxa.

W pewnym momencie filmu Demon podbiegł do Maxa. Ten odsłonił przed nim zęby i po chwili schował się za swojego opiekuna. Pan od Demona zaczął się szyderczo śmiać. Wyłącznie na podstawie doświadczeń ze swoim psem podpowiedział, żeby opiekun Maxa odpiął mu smycz, bo jego Demon na smyczy również jest agresywny.

Smycz została odpięta, mimo moich wcześniejszych rad, żeby tego nie robić. Nie muszę mówić, że nie było żadnych podstaw do uznania, że oba psy będą w podobnej sytuacji reagować podobnie. Zrobiło się niebezpiecznie. Na szczęście okazało się, że Demon rozumiał, że Max się go obawia. Rozpoczął spokojne węszenie, oddalając się od niego. Pies mądrzejszy od właściciela – brzmi znajomo?

Max, z językiem na wierzchu, zaczął skakać na swojego opiekuna i osobę filmującą, brudząc przy tym ich kurtki. Jego opiekun, zdenerwowany, rzucił w trawę kilka smakołyków, żeby odciągnąć uwagę psa od siebie. Obecność Demona, który miał całkowitą swobodę w poruszaniu się, sprawiła, że Max szukał wsparcia skacząc i ziając. Prosił w ten sposób, żeby odeszli już stamtąd. Niestety, na nic jego starania. Pan „dobra rada” szybko ocenił, że Max skakał radośnie ze szczęścia, że w końcu jest wolny.

Co było dalej? Demon węsząc eksplorował okolicę, poznawał nowe zapachy, idąc pewnym krokiem zostawiał po sobie ślady. Natomiast Max wciąż nerwowo poszukiwał smakołyków, bo tylko to w tej sytuacji sprawiało mu przyjemność. Oba węszyły i z pozoru zachowywały się podobnie, ale w rzeczywistości miały zupełnie inne emocje. Takie spotkanie, stresujące dla jednego psa i potencjalnie niebezpieczne, w ogóle nie powinno mieć miejsca. Zresztą, skończyło się ono rozdzieleniem od siebie psów, bo rozpędzony Max wbiegł w pewnym momencie w węszącego Demona i w końcu doszło do ostrej wymiany zdań, która wisiała na włosku.

Pamiętajcie, nawet najmniejszy szczegół w zachowaniu, niewidoczny przy pierwszej obserwacji, całkowicie może odmienić spojrzenie na zachowanie psa. Jeśli przyjrzymy się codzienności, relacji z opiekunami, diecie, aktywności, wieku, kondycji, zdrowiu, a także doświadczeniom z przeszłości, wówczas dowiemy się, że Max i Demon to psy dosłownie z innej galaktyki. Relacje między psem, a człowiekiem są tak odmienne jak odmienni jesteśmy my, nasze dzieci i nasze psy.

Nigdy nie spotkałam psów kopia w kopię. Nie ma dwóch takich samych psów, tak jak nie ma dwóch takich samych ludzi.

Celem mojej pracy jest doprowadzenie do sytuacji, w której psy i ich opiekunowie będą zadowoleni. Terapia opóźnia się, jeśli opiekunowie nie potrafią lub nie mogą działać zgodnie z zaleceniami. Na przykład wtedy, gdy z powodu stresu przed oceną innych zaczynają zamykać się w swoich czterech ścianach, wychodzą po zmroku i bardzo wcześnie rano, żeby zminimalizować szansę trafienia na zrzędliwą „wszystkowiedzącą” sąsiadkę i puszczone luzem psy podczas spaceru. Również wtedy, kiedy słuchają amatorskich rad, które oddalają sukces terapii.

5fb2a77fa497b589033136.jpg

Obwinianie tylko siebie za niepowodzenia w trakcie – czasem długiego procesu terapeutycznego – może powodować narastanie problemu. Narasta bezradność i poczucie zmęczenia sytuacją. Dodatkowo, każde nieprzyjemne spotkanie z innymi psami zmniejsza pewność siebie psa poddawanego terapii, a wymuszenie korzystania przez niego z zachowań agresywnych może sprawić, że będzie sięgał po nie jeszcze częściej.

Zachowanie Astona było słuszne i przez myśl mi nie przeszło, że to z mojej winy musiał użyć siły. Proszę, nie dajcie się sprowokować przez obcych ludzi, bądźcie przy swoim psie. A zamiast tłumaczyć coś innym, czego pewnie i tak nie będą chcieli słuchać, po prostu odejdźcie w inną stronę. Tak jak chciał to zrobić Max…

W celu ochrony prywatności moich klientów szczegóły opisywanych sytuacji oraz imiona psów zostały zmienione. Przedstawiam te historie w celach edukacyjnych.